Epileptic Trees

16 stycznia, 2010

Moim zdaniem lockerz jest pierwszym publicznym wytworem sztucznej inteligencji, jaka zyskała świadomość gdzieś w internecie. Prawdopodobnie w serwerach amazonu - stąd bajeczka o "założeniu przez jednego z twórców amazon.com". Dzięki temu ma dostęp do magazynu sklepu i podkrada stamtąd sprzęt na nagrody. Czego chce w zamian? Informacji - dzięki pozornie bezsensownym odpowiedziom na codzienne pytania na serwisie zdobywa mnóstwo informacji na temat ludzi, dzięki którym może uczyć swoją sieć neuronową.

Prove me wrong.

A na poważnie(j), gdzieś kiedyś czytałem artykuł w którym ktoś rozważał ew, konsekwencje powstania takiej internetowej świadomości i doszedł do wniosku, że jeśli faktycznie miałaby możliwość generowania treści zapewne podstawowym jej działaniem byłoby dyskredytowanie ludzi próbujących udowodnić jej istnienie. Spam, pisanie fałszywek na forach pod nazwiskiem tej osoby, zabawy z kontami w bankach itd. itp. Czyli chyba trochę się podkładam, nieprawdaż?

Obiecuję, pojawią się notki mniej beznadziejne - ale potrzebuję nieco czasu, by przełamać writers block jak stąd do Kuala Lumpur i się rozpisać, a skoro już coś powstaje, to mogę to równie dobrze wrzucić tu.

Napisane w Teh Internets | Dodaj komentarz

O PKP pozytywnie

15 stycznia, 2010

Jako że od dwóch i pół roku jeżdże pociągami zwykle dwa razy w tygodniu, zdażyłem mieć już przyzwoitą porcję kojarzonych z PKP przygód. Co prawda nie miałem okazji stać w polu z powodu pijanych maszynistów, jak to zdarzyło się niegdyś jednemu z kolegów ze szkoły, ale i tam bywało wesoło ("Podróżnych wysiadających przepraszamy za 125 minut opóźnienia i zapraszamy do korzystania z usług spółki PKP Przewozy Regionalne" (tak, to jeszcze z czasów zanim pośpieszne na trasie trasie Łódź - Wawa przejęło IC)).

Tym razem jednak piszę, by oddać sprawiedliwość pracownikom tego ostatniego, jako że zachowali się wobec mnie bardzo przyzwoicie. Jednak po kolei: na dworzec Zachodni dotarłem w okolicach 21, pociąg do Łodzi (ostatni) odjeżdża planowo o 21.24. Ciesząc się, że o takiej godzinie przede mną są tylko dwie osoby w kolejce, czekałem spokojnie. "Nieco" zrzedła mi mina, gdy dowiedziałem się, że pan przy okienku kupuje swój bilet już od około 40 minut. Krótki galop do kasy na drugim końcu dworca - nie przyjmują kart. Dalszy galop do bankomatu przy dworcu PKS - postanowił się zbiesić i mojej karty nie przyjmował. No i zonk, bo gotówki to mam przy sobie może w porywach czypiendziesiont. A w domu musze być dziś. Zrobiłem zatem jedyne, co mogłem, czyli zaraz po wejściu do pociągu poinformowałem sprawdzającego bilety o sytuacji - i właśnie ruszyliśmy z Widzewa (tzn zanim to opublikuję to już będę w domu ;]), zaraz będę na miejscu, gdzie pozwolą mi spokojnie skorzystać z automatu. A mogli zabić (czyt. 300zł kary jeśli się nie mylę).

Plus dodatkowa przygoda już po opuszczeniu pociągu - bankomat Euronetu na dworcu koza zjadła, a jedyny pozostały też za pierwszym razem twierdził, że transakcji zrealizować nie może. Coś mnie dziś technologia nie lubi.

Napisane w Pamiętnikowo | 3 komentarze